Mostek do Einhell SGA145

Dostępność: średnia ilość
Wysyłka w: 24 godziny
Cena: 195,00 zł

Cena regularna:

195.00
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką:


ilość szt.
Zyskujesz 19 pkt [?]

towar niedostępny

dodaj do przechowalni
* - Pole wymagane

Opis

Zestaw naprawczy mostka prostowniczego do Einhell SGA145. 

 

Migomat Einhell SGA145 jest ciągle bardzo popularnym urządzeniem. Choć przez niektórych może być postrzegany jako kiepski "chińczyk", tak naprawdę jest całkiem niezłym urządzeniem - patrząc w relacji ceny do jakości. Co prawda trapi go kilka "przypadłości" które można nazwać "wadami fabrycznymi", jednak po niezbędnych modernizacjach staje się naprawdę fajnym urządzeniem, które jeszcze długo posłuży i będzie cieszyło właściciela. Łatwo go naprawić, są dostępne części zamienne, również znacznie ulepszone w stosunku do tych które montował producent. 

Dziś za niewielkie pieniądze nie da się kupić sprzętu w takim wykonaniu - bo migomat ma dobrze wykonany transformator główny i dławik - czyli podstawowe i najważniejsze elementy dające moc i "gładkość spawu". Wtedy jeszcze robili z głową i w miarę uczciwie, nie to co dziś - że ma się zepsuć po gwarancji żeby klient kupił nowe w ładnie pomalowanej obudowie (w środku pustej)... 

Z kiepskich rzeczy które warto poprawić to:

- przewód spawalniczy - póki działa to działa, ale ma dwie podstawowe wady - brak eurozłącza oraz zawór gazu uruchamiany mechanicznie spustem w uchwycie. O ile samo eurozłącze w uchwycie może wydawać się zbędne - bo przecież w urządzeniu tej klasy nie wymieniamy przewodów spawalniczych często (co jest konieczne przy spawaniu drutami o różnej grubości - tutaj spawamy tylko zwykły drutem 0,8) - wymiana uchwytów jest konieczna przy stosowaniu różnych grubości drutu oraz z różnych gatunków - stal, aluminium). Jednak eurozłącze daje coś jeszcze - mianowicie - całość jest sztywna, odporna na zagięcia, po prostu wszystko sztywno "trzyma się kupy". Przy zwykłym uchwycie - takim jak w oryginale - przewód spawalniczy - póki na niego uważamy - jeszcze jakoś tam się trzyma, ale po pewnym czasie następuje "złamanie" przy wyjściu z podajnika i drut się zacina, idzie ciężko, lub finalnie trzeba wymienić cały przewód spawalniczy. I wtedy właśnie warto zastosować uchwyt z eurozłączem. 

- podajnik drutu - to najważniejszy element jeśli zależy nam na tym, aby urządzenie spawało "płynnie i gładko". Oryginalny podajnik ma bardzo mały silniczek napędzający mechanizm podawania drutu - przez co jest słaby - nie jest w stanie równomiernie podawać drutu - bo przytrzymuje go z jednej strony szpula - która często rozwija się nierównomiernie - lubi "utykać" w pewnych miejscach, ale też podczas spawania konieczna jest pewna siła "wpychająca" drut w spoinę. Również zużyty czy zagięty przewód spawalniczy stawia opór. Wszystkie te opory musi pokonać silnik który w tym przypadku jest malutki. Już nie wspominam o tym że zastosowano rolki o małej średnicy które lubią się ślizgać, a w mechanizmie przekładni najczęściej są plastikowe zęby które lubią tracić uzębienie :) 

Dlatego idąc w przeróbki warto jednocześnie zastosować dobrej klasy podajnik drutu, nowy uchwyt i eurozłącze. Zrobimy to za jednym "zamachem" - co prawda dzień dłubania trzeba poświęcić, ale efekt zadowoli i zadziwi każdego. Dodatkowo - zastosowanie elektrozaworu (co jest konieczne przy uchwycie z eurozłączem) - sprawi - że przycisk w uchwycie działa leciutko - bo nie musimy już naduszać mechanizmu zaworu gazu, a jedynie wciskamy mały przycisk elektryczny. A i uchwyt dzięki temu jest lżejszy... 

- wymiana elektroniki sterującej. W przypadku tego migomatu - płytka sterująca jest bardzo prymitywna... Nie zapewnia ani "gładkiej" pracy silnika, ani też stabilizacji obrotów, nie ma hamowania silnika, więc drut wysuwa się "rozpędem" po zakończeniu spawania (z łuski wystaje "kikut" o niepotrzebnej długości) ani innych dodatkowych funkcji jakie można by mieć w urządzeniu dobrej klasy. 

Powyżej opisane modyfikacje opisujemy w innych miejscach - oczywiście szczerze zachęcam do ich wykonania.

Tutaj jednak zajmiemy się usunięciem podstawowej wady fabrycznej jaka trapi większość egzemplarzy - czyli kiepski mostek prostowniczy

 Najczęściej spotykane objawy tej usterki - które zgłasza nam wielu klientów - urządzenie czasem spawa dobrze, świetnie wręcz jak głoszą klienci, a po chwili spawa kiepsko, "pluje", "smarka", "pryszczy". Po pewnym czasie - i nie wiadomo dlaczego - znowu zaczyna spawać dobrze. Albo - kiedyś spawało świetnie, ale się mu "odwidziało" i spawa mizernie. 

Powodem tego jest wadliwy mostek prostowniczy.

Ale - o ile w innych migomatach zazwyczaj występuje "zwykłe" przepalenie diod, lub ich zwarcie - czyli jest to usterka "jednorazowa" która sama już nie ustąpi, a jednocześnie jest "widoczna" czy to gołym okiem, czy na przyrządach - w tym przypadku tak nie jest. Mostek nie ulega uszkodzeniu w wyniku przeciążenia - pomimo tego że jest kiepski - jednak wytrzymuje - przyczyna jest inna.

Fotografia powyżej pokazuje przedmiot wywodu - mostek prostowniczy. Jego wadą fabryczną i przyczyną usterek są mizernej jakości elementy składowe - a konkretnie podkładki teflonowe i izolatory. Przez ten element przepływają bardzo duże prądy (przekraczające 100A) - aby taki prąd mógł przepłynąć - konieczne jest bardzo mocne ściśnięcie całości. Jeśli przewody / konektory są kiepsko dociśnięte do elementów które zabierają czy oddają prąd - to duży prąd nie jest w stanie przepłynąć - bo na takim styku występuje zbyt duża rezystancja. W związku z tym "tracimy" prąd na każdym takim kiepskim styku, a jednocześnie wydziela się tam duża ilość ciepła - która powoduje dalszą degradację elementu. 

Bardo łatwo to sprawdzić. 

Wystarczy że chwycimy palcami blachy oznaczone na fotografii na czerwono - i spróbujemy je przestawić względem siebie - czyli jedną chcemy obrócić w przód, a drugą w tył. Jeżeli nam się to uda - mamy pewność że element jest do wymiany. Te elementy powinny być tak mocno ściśnięte - że w dłoniach nie ma absolutnie najmniejszych szans aby je poruszyć... 

UWAGA !!! Wszelkie czynności wykonujemy przy urządzeniu ODŁĄCZONYM OD SIECI !!!!

Oferujemy tutaj rozwiązanie tego problemu - urządzenie wróci do żywych i odzyska moc jaką miało po wyjeździe z fabryki. 

Ktoś by mógł powiedzieć że przecież są chińskie mostki po 60 zł takie same jak ten, wystarczy kupić i wymienić, po co tyle cyrku który tu opisujemy...

No właśnie... "takie same jak ten"... Tu jest klucz...

A my zamontujemy inny...

Będzie miał dwie płyty o wymiarze 20 x 10 cm (poprzedni ma 10 x 10) - co da 2x lepsze odprowadzanie ciepła (chłodzenie), ponadto - do wyboru wersja z 12 lub 16 diodami 35A każda (stary mostek ma 8 lub 12 diod 25A - zależnie od modelu). 

Sam fakt zastosowania większej ilości mocniejszych diod - nie doda oczywiście mocy - bo diody nie wytwarzają energii, a tylko ją przewodzą - ale taki zabieg spowoduje że będą mniej obciążone -co zapobiegnie ich awarii w przyszłości (zwiększy wytrzymałość).

Można było by więc zastosować gotowy - złożony - mocniejszy mostek prostowniczy po prostu go przykręcając - ktoś powie... 

Niestety - jest tu bardzo ciasno i płyty z diodami 10 x 20 cm mieszczą się niemal "na styk", nie ma więc szans na montaż gotowego mostka i podłączenie go (chyba że chcemy mieć migomat bez ściany bocznej - wtedy się da :). 

Skoro już mamy wyjaśnione po co i dlaczego - bierzemy się do roboty. 

Stary mostek należy zdemontować CAŁKOWICIE. W urządzeniu zastosowano konektory które są zaprasowane na przewodach (i dobrze) - wykorzystamy więc to w naszym rozwiązaniu. 

Przed rozpoczęciem demontażu starego mostka - należy zrobić fotografię - aby później się nie pogubić w tym - co gdzie podłączyć. 

Element zaznaczony na fotografii na zielono (warystor z konektorami) będzie nam potrzebny - należy więc na niego uważać, aby go nie uszkodzić, czy to przypadkowo czy specjalnie. 

Należy zrobić "rozpoznanie" i zanotować - który przewód za co odpowiada i gdzie jest podłączony. 

Na fotografii wyżej opisano - "AC" dwa przewody idące od głównego transformatora - wchodzą "w środek" mostka. Tutaj prąd przemienny wchodzi do układu prostującego. Kolejność tych przewodów jest nieistotna. Po prostu - dwa przewody AC mają wejść w środkowe pola nowego mostka - o czym dalej. 

Bardzo istotne natomiast są płyty zewnętrzne, przewody do nich dołączone, oraz cienkie przewody dołączone "równolegle" poprzez konektory na warystorze. 

Wyjście mostka prostowniczego to bieguny PLUS i MINUS

PLUS gruby - podłączony jest do uchwytu spawalniczego, MINUS gruby - poprzez dławik (ten mniejszy "transformator" umieszczony na dużym) - do masy.

PLUS cienkie przewody - biały do środkowego pinu (3) w złączu na płytce, oraz do przycisku w uchwycie (aczkolwiek - bywały przewody spawalnicze z jednym przewodem sterującym który w uchwycie zwierał się z "grubym" plusem - i w takim przypadku brązowego przewodu z fotografii mieć nie będziemy).

MINUS cienki przewód - czarny - do pinu (5) złącza na płytce oraz do silnika - przewód może być rozdzielony - mogą być dwa, może iść do silnika i z silnika do płytki.

Te detale są mało istotne, ważne abyśmy pozyskali wiedzę - które z przewodów u nas to plusy a które minusy - żeby ich potem nie pomylić, ale połączyć właściwie i razem ze sobą w parach.

W naszym przypadku - z fotografii - płyta bliżej środka urządzenia jest "minusową", dołączony jest do niej dławik i przewód czarny cienki, płyta bliżej tylnej ściany jest "plusowa" - dołączony jest do niej uchwyt spawalniczy oraz przewody brązowy i biały - cienkie. 

U Ciebie może być inaczej - ważne więc abyś na tym etapie rozpoznał gdzie masz plus, gdzie minus. Zanotuj to i rozkręć ostrożnie stary mostek prostowniczy. 

Fotografia powyżej pokazuje, iż operacja się udała, ale pacjent zmarł :)

W zestawie od nas otrzymujesz wszystkie (lub zdecydowaną większość) elementów potrzebnych do wykonania modyfikacji, czyli:

  

Dwie płyty z diodami. Wersja 200 A - 8 diod na płycie - jak na fotografii wyżej, lub wersja 150A - 6 diod na płycie - jak na fotografii niżej. 

Migomat "ma mieć" 145A więc wersja 150A z 6 diodami na płycie jest wystarczająca, ale wersja 200A nie jest wiele droższa więc nic nie stoi na przeszkodzie aby zakupić mocniejszą i spać spokojniej :) 

UWAGA !

Płyty które otrzymasz niekoniecznie będą opisane jako +PLUS i -MINUS - jak na fotografii.

Opisaliśmy to tutaj w celach pokazowych, ale możesz dostać płyty bez tych opisów.

Łatwo jednak rozpoznasz i opiszesz sobie pisakiem - aby ułatwić montaż.

Różnica jest w kolorze "grzbietu" diod.

Płyta z plusem na blasze ma diody z czarnym grzbietem, płyta z minusem na blasze ma diody z szarym / srebrnym grzbietem

Warto wtedy wiać pisak i opisać sobie z obu strony PLUS i MINUS

 Ponadto - w skład zestawu wchodzą niezbędne elementy montażowe:

- śruba / wkręt M8 długość 8 cm x 2 sztuki

- śruba / wkręt M8 długość 2 cm x 2 sztuki

- nakrętka M8 x 6 sztuk

- podkładka M8 duża x 4 sztuki

- podkładka M8 zwykła x 6 sztuk

- podkładka teflonowa izolacyjna x 2 sztuki

- rurka teflonowa izolacyjna fi 8 mm długość 42mm x 2 sztuki

- izolator porcelanowy x 6 sztuk

- rurka termokurczliwa fi 14/7 mm długość 10cm x 4 sztuki

Inne mniej ważne drobiazgi jak opaski zaciskowe, dodatkowe podkładki czy taśmę izolacyjną napewno znajdziesz u siebie... 

 

Kolejną czynnością - po rozpoznaniu i oznaczeniu przewodów oraz rozmontowaniu mostka - jest wykonanie otworów mocujących nowy mostek

Najprościej zrobić to - jak pokazuje fotografia wyżej.

Wewnątrz jest bardzo ciasno - więc należy ściśle trzymać się zaleceń - uprzednio wszystko sprawdzając u siebie - bo być może masz jąkaś inną obudowę i będzie ZONK :) więc dwa razy pomyśl zanim zrobisz. 

W tym przypadku - płytę oparłem o krawędź ściany bocznej, od "podłogi" odstęp około 15 mm zapewniła nakrętka M8.

Zaznaczamy miejsce na dwa otwory (te w środku płyty), wiercimy otwory o średnicy 8mm (lub 8,5mm / 9mm - jak ktoś lubi mieć troszkę luzu - ale z miarą i zdrowym rozsądkiem). 

 

Tutaj widzimy już dwa radosne otworki :)

Najprawdopodobniej trzeba będzie też zdemontować wentylator.

Choć z tym różnie bywa, bo były montowane różnego typu wentylatory, w różnych miejscach i różnie mocowane, więc trzeba zrobić rozeznanie terenu, ale w tym konkretnie przypadku wentylator - na czas montażu należało zdemontować.

Przy okazji uważaj aby mu nie urwać przewodów i nie połamać śmigła, bo temat jest dość delikatny... 

Następnie - na cztery GRUBE przewody z zaciśniętymi fabrycznie konektorami - nakładamy koszulki termokurczliwe.

I ogrzewamy opalarką lub zapalniczką, z wyczuciem - aby się zacisnęły, ale nie przepaliły... 

Przygotowujemy elementy montażowe.

Potrzebujemy śrub które ścisną całość bardzo mocno - zapewniając właściwe połączenie elektryczne, jednocześnie będą izolatorami - aby nie zewrzeć plusa, minusa i przewodu AC, a ponadto będą trzymały cały mostek do tylnej ściany migomatu. 

W tym celu użyjemy odpowiednio spreparowanej - długiej śruby M8 z naszego zestawu. 

Zakładamy więc dużą podkładkę, następnie nasuwamy teflonową tulejkę izolacyjną (dokładnie i do samego końca - do podkładki), a następnie zakładamy teflonową tulejkę izolacyjną.

I to samo z drugą śrubą. 

Do płyt aluminiowych wkręcamy dwa krótkie wkręty M8 z podkładkami i nakrętkami.

ALE UWAGA...

Nie byle jak, byle gdzie, bo za chwilę będziesz rozbierał i poprawiał...

Na płycie plusowej wkręt ma mieć łeb od strony tylnej, gwint ma iść do wewnątrz (tak jak konektory łączące diody), a na płycie minusowej odwrotnie - łeb po stornie konektorów a gwint na zewnątrz. 

Jeśli zrobisz inaczej - śruba plusowa zrobi zwarcie z obudową migomatu. 

Na dalszych zdjęciach widać jak to jest zmontowane - to ułatwi Ci zrozumienie.

Nakrętek nie dokręcaj, złap tylko żeby nie wypadły. 

Teraz podłączamy przewody AC z transformatora głównego - do środkowych konektorów łączących diody w grupy.

Diody połączone są w grupy 3 albo 4 razem po to - aby zwiększył się ich maksymalny prąd jaki mogą przewodzić. 

Pamiętaj o umieszczeniu porcelanowych izolatorów, zarówno wewnątrz, jak i od strony "ściany" urządzenia. 

Zastosowanie wąskiej tulejki od strony wnętrza urządzenia daje nam więcej miejsca w środku, a gruba tulejka porcelanowa od strony ściany - zapewni odpowiedni odstęp potrzebny dla łba śruby krótkiej do której dołączymy konektor plusowy. 

Następnie załóż dużą podkładkę i nakręć nakrętkę, ale nie dociągaj, pozostaw trochę luzu. 

Czynność powtórz z drugim przewodem AC od transformatora głównego.

Na fotografii widzisz jak powinno to wyglądać.

Krótkie śruby mają być  na różnych wysokościach aby nie było ryzyka zwarcia. 

 

Następnie ustaw przewody prostopadle do krawędzi ścian płyty i dokręć nakrętki.

Dokręcić trzeba mocno, siły nie żałować.

Nie bój się o porcelanowe izolatory czy podkładkę teflonową.

Prędzej zerwiesz gwint w nakrętce niż one pękną...

Więc bez obawień, dokręcaj co sił w rękach byle tylko nakrętka wytrzymała !

Następnie włóż ostrożnie mostek na swoje miejsce. 

Po przykręceniu mostka do tylnej ściany należy zamontować wentylator. 

W tym konkretnie przypadku konieczne okazało się zrobienie dystansu, bo śmigła wentylatora nie mieściły się przed płytami mostka.

Wykonałem to z tego co akurat było "pod ręką" czyli dłuższy wkręt M5 i dystans z dwóch nakrętek.

Nie wygląda to może zbyt fachowo :) ale spełnia swoją rolę.

Ty możesz zastosować inne rozwiązania, być może masz inny wentylator i nic nie będzie kolidowało, ten temat jest do rozpracowania we własnym zakresie.

Wentylator ma być przykręcony i ma się obracać. 

Swoją drogą - wentylator umieszczony w miejscu - jak widać na fotografii - niewiele daje... powietrze "idzie" górą" a grzejące się elementy - czyli transformator, dławik i mostek prostowniczy - są na dole... 

Jeśli zależy Ci na poprawieniu chłodzenia - zastosuj dwa wentylatory typu "komputerowego" - mówię językiem potocznym - są to takie bloki kwadratowe o boku 12cm.

Jeśli zastosujesz dwa - jeden na ścianie przedniej drugi na tylnej - ustawione w zgodnym kierunku przepływu powietrza - i umieszczone w dolnej części urządzenia - zapewni to bardzo skuteczny przepływ powietrza przez wnętrze urządzenia i naprawdę świetne chłodzenie.

Bo to co robi ten wentylatorek na górze to tak jak by mieszać kijem wodę w Wiśle... 

 

Po zamocowaniu wentylatora przystępujemy do łączenia przewodów PLUS i MINUS

 

Jak już wspomniałem wcześniej - użyjemy warystora i konektorów do cienkich przewodów - odzyskanego z rozbiórki starego mostka.

W starym mostku była jedna śruba więc otwory w blaszkach mocujących ten element były w jednej osi - tutaj mamy otwory na innej wysokości - co było konieczne aby uniknąć ryzyka zwarcia.

Nie jest to jednak problem - po prostu jedną blaszkę należy zgiąć dwa razy "na zakładkę" aby ją skrócić.

Trzeba przymierzyć "na sucho", zaznaczyć pisakiem, i w odpowiednich miejscach zagiąć. 

Następnie przykręcamy blaszki z warystorem oraz grube przewody PLUS i MINUS, we właściwe dla siebie miejsca - jak opisano wyżej. 

Następnie podłączamy - również we właściwe miejsca - cienkie przewody.

Dokręcamy krótkie wkręty M8 mocujące przewody... 

Warystor pełni rolę zabezpieczenia diod mostka i elektroniki za nim się znajdującej - przed przepięciami. 

Bywa że uległ uszkodzeniu - może być rozerwany, spalony, zniszczony. 

Bez niego urządzenie też działa, i nie zauważysz różnicy - do czasu aż coś się zepsuje :) 

Jeśli więc masz uszkodzony warystor - mamy takie nowe - możesz również zamówić. 

Przewody po odpowiednim wyprofilowaniu warto przypiąć opaskami zaciskowymi. 

Warto także spiąć od nowa całą wiązkę w urządzeniu. 

 

 

Gdyby coś było nie jasne - proszę śmiało dzwonić i dopytywać. 

W innych działach porady i opisy na temat wymiany podajnika, elektroniki, montażu elektrozaworu gazu. 

 

Opinie o produkcie (0)

do góry
Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy Shoper.pl